Devil in Disguise: John Wayne Gacy

Devil in Disguise: John Wayne Gacy


Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Maggie KilleyLarysa KondrackiBille WoodruffAshley Michel HobanPatrick Macmanus

Muzyka: Nick Chuby i Leopold Ross


    Najnowszy serial „Devil in Disguise: John Wayne Gacy” okazał się pozytywnym zaskoczeniem, zwłaszcza w zestawieniu z niedawną produkcją Netflixa „Monsters: Ed Gein”, która w moim odczuciu była sporym nieporozumieniem. Tym razem twórca serialu, Patrick Macmanus, postawił na znacznie bardziej wyważone i realistyczne podejście do tematu prawdziwej zbrodni.

    Serial w wiarygodny sposób odtwarza wydarzenia, które miały miejsce w latach 70., prowadząc widza przez historię Johna Wayne’a Gacy’ego aż do jego aresztowania w 1978 roku. Ośmioodcinkowa opowieść rozpoczyna się od ostatniego morderstwa Roberta Piesta, a następnie cofa się w czasie, skupiając się przede wszystkim na losach ofiar,  młodych chłopców, którzy nieszczęśliwie spotkali na swojej drodze człowieka skrywającego potworną tajemnicę pod maską przykładnego obywatela. Ofiarą mordercy padło prawdopodobnie 45 ofiar.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że serial unika epatowania przemocą. Zamiast dosłowności twórcy stawiają na sugestię, napięcie i psychologiczny ciężar historii, co działa znacznie silniej niż brutalne obrazy. Dużą rolę odgrywa tu również znakomita ścieżka dźwiękowa autorstwa Nicka Chuby i Leopolda Rossa, która skutecznie buduje mroczny, niepokojący klimat i podkreśla narastające poczucie zagrożenia.

Na uznanie zasługują także aktorzy, a gównie Michael Chernus, który bardzo dobrze wcielił się w przeciętnego obywatela, z bardzo mroczną i morderczą tajemnicą. 

Devil in Disguise: John Wayne Gacy” dość wiernie odwzorowuje przebieg morderstw, śledztwa oraz późniejszego procesu, nie upraszczając przy tym faktów ani nie czyniąc z Gacy’ego popkulturowej atrakcji. To serial, który zamiast fascynacji złem proponuje refleksję nad jego banalnością i nad tym, jak łatwo potrafi ono ukryć się w pozornie normalnym życiu. 

9/10

Komentarze