piątek, kwietnia 04, 2025

"Kochając zabójcę" - Anne Sexton

 

Anne Sexton – „Kochając zabójcę”

(Love Poems, 1969)

Anne Sexton to poetka, która nigdy nie bała się zaglądać w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej psychiki. W tomiku "Kochając zabójcę" ukazuje miłość w całej jej złożoności – od ekstazy po destrukcję, od czułości po obłęd. Nie jest to jednak klasyczna opowieść o romantycznym uczuciu. Sexton eksploruje miłość w jej najdzikszej, najbardziej cielesnej i obsesyjnej formie, ukazując jednocześnie, jak blisko jej do bólu i śmierci.

Miłość jako siła destrukcyjna i twórcza

Poezja Sexton jest brutalnie szczera i intymna. Nie ma tu miejsca na idealizację – miłość w jej wersji to pożądanie, uzależnienie, niepewność i śmierć ego. Poetka sięga po surowe, często szokujące metafory, by ukazać, że kochanie kogoś może być równie wyniszczające, co ożywcze.

Wiersze z tego tomu przepełnione są motywami erotyki, samotności i obsesyjnego oddania. Sexton nie waha się poruszać tematów tabu – jej język jest pełen cielesności, ale i głębokiej introspekcji. Autorka pokazuje miłość jako żywioł, który spala i buduje jednocześnie, odzierając człowieka z fałszywych iluzji.

Język i styl – brutalna szczerość i niezwykła wrażliwość

Styl Sexton jest charakterystyczny: pełen emocjonalnego napięcia, gwałtowny, momentami niemal krzyczący, a jednocześnie przesiąknięty poetycką muzykalnością. Jej wiersze często balansują na granicy prozy i poezji, a sposób, w jaki łączy surową rzeczywistość z metaforą, sprawia, że czytelnik czuje się wręcz osaczony jej obrazami.

Poezja Sexton nie jest łatwa – wymaga od odbiorcy gotowości na konfrontację z własnymi lękami i pragnieniami. Wiersze z "Kochając zabójcę" pozostawiają ślad, zmuszają do refleksji nad naturą miłości i jej cienką granicą z destrukcją.


Anne Sexton po raz kolejny udowadnia, że poezja to nie tylko piękno, ale i prawda – naga, surowa i nie zawsze wygodna.

Ocena: 9/10


środa, czerwca 19, 2024

"Idealny tata" - John Glatt


Lektura "Idealnego taty" Johna Glatta wciągnęła mnie bez reszty – przeczytałam ją niemal jednym tchem, w zaledwie dwóch podejściach. To wstrząsający reportaż o jednej z najgłośniejszych zbrodni rodzinnych ostatnich lat – tragedii Chrisa Wattsa, jego żony Shanann oraz córeczek, Belli i Celeste. Po ośmiu latach pozornie idealnego małżeństwa Watts zamordował swoją rodzinę, szokując tym opinię publiczną.

Historia wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ponieważ z zewnątrz nic nie wskazywało na nadciągającą katastrofę. Jednak po głębszym zapoznaniu się z faktami okazuje się, że w rodzinie Wattsów narastały poważne problemy: długi, upadłość konsumencka, choroba Shanann, jej dominująca osobowość oraz praca oparta na marketingu sieciowym, wymagająca intensywnej aktywności w mediach społecznościowych. To właśnie w Internecie Shanann kreowała obraz idealnej rodziny, publikując niemal każdy fragment ich życia. Wszystko miało wyglądać perfekcyjnie – ale jaka była prawda?

John Glatt przedstawia tę historię w sposób obiektywny, nie opowiadając się po żadnej ze stron. Ukazuje nagłą, przerażającą przemianę człowieka w mordercę, który bezwzględnie zabija żonę i dzieci, a następnie wrzuca ciała córek do zbiorników z ropą, a Shanann – w ciąży z ich nienarodzonym synem – zakopuje w płytkim grobie.

Czy głównym motywem tej zbrodni była jego kochanka? Czy może Watts przez lata dusił w sobie frustrację, aż w końcu zdecydował się na brutalne rozwiązanie?

Ta historia jest niewytłumaczalna i niewyobrażalna, ale warto ją poznać. Najbardziej przeraża fakt, że Shanann ufała swojemu mężowi, a została przez niego zdradzona i zamordowana. Watts nie tylko odebrał życie swojej rodzinie, ale także zrujnował życie bliskich, a nawet policjantów pracujących nad tą sprawą – wielu z nich zmagało się później z PTSD po okrutnym śledztwie.

Chris Watts został skazany na potrójne dożywocie. Nie ma już szans na odzyskanie wolności, ale pytania o prawdziwe przyczyny tej tragedii pozostają.


Jeden z postów Shanann Watts na Instagramie.





Ocena 5/6

piątek, stycznia 26, 2024

26 stycznia 2024 r.

Będzie lekcji do odrabiania. Czas choróbsk. Inna rzeczywistość. Trup bez narkotyków. Choroby bardzo wyostrzają sny i to jest ich jedyny plus.


Wieczór z krzyżówkami. Przebodźcowanie.


Nierozwinięte goździki w wazonie.

Tak sennie lodyżki zamarły.

Setki płatków utknęło na zawsze.

Wychylcie się ku światu.

Przecież nawet dziś ptak śpiewał.

czwartek, lipca 13, 2023

"Koniec z Eddym" - Eduard Louis

 

    Niedawno przeczytałam Koniec z Eddym Édouarda Louisa i muszę przyznać, że ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Autor, z niezwykłą szczerością i sugestywnym stylem, opowiada o swoim trudnym dzieciństwie, biedzie oraz dorastaniu w dysfunkcyjnej rodzinie. Już od pierwszych stron czuć, że to opowieść boleśnie osobista – historia, którą Louis musiał opowiedzieć, choć z pewnością nie było to łatwe.

    To nie tylko książka o dorastaniu w przemocowym środowisku, ale również przejmująca analiza społecznych mechanizmów wykluczenia. Autor dorastał w małym, robotniczym miasteczku na północy Francji, gdzie twarde, patriarchalne wzorce męskości nie pozostawiały miejsca na inność. Szczególnie poruszające są opisy jego skomplikowanych relacji z rodzicami, a zwłaszcza z matką, Monique, z którą przez lata trudno mu było znaleźć wspólny język. Ich chłodna, pełna dystansu relacja jest jednym z najsmutniejszych wątków tej książki.

    Najbardziej wstrząsające są jednak fragmenty dotyczące ukrywania swojej orientacji, nieustannego lęku, drwin i upokorzeń, których doświadczał jako dziecko i nastolatek. Szkolne korytarze były dla niego polem codziennej walki o przetrwanie, a poczucie bycia "innym" sprawiało, że każda interakcja mogła stać się źródłem bólu i upokorzenia.

    Podziwiam Édouarda Louisa za jego odwagę – zarówno tę, która pozwoliła mu wyrwać się z toksycznego środowiska, jak i tę, dzięki której zdecydował się opowiedzieć swoją historię światu. Koniec z Eddym to nie tylko książka o nietolerancji, małomiasteczkowej mentalności i brutalnym odrzuceniu inności, ale także o walce o siebie, o prawo do bycia tym, kim się jest. Jego historia, choć momentami trudna do udźwignięcia, jest niezwykle inspirująca.

    Obecnie czytam kolejną książkę Louisa, Kto zabił mojego ojca, i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że kolejność lektury ma znaczenie. Te dwa tytuły – obie wydane przez moje ulubione wydawnictwo, Pauza – świetnie się uzupełniają i pozwalają jeszcze głębiej zrozumieć zarówno autora, jak i świat, z którego się wywodzi.

Ocena: 6/6

Gorąco polecam wszystkim, którzy cenią autentyczne, poruszające historie, napisane bez kompromisów i bez lukru.


Eduard Louis

poniedziałek, czerwca 26, 2023

"Bal szalonych kobiet" - Victoria Mas


    Victoria Mas w swojej poruszającej powieści „Bal szalonych kobiet” przenosi czytelników do XIX-wiecznego Paryża, odsłaniając kulisy życia w słynnym szpitalu psychiatrycznym Salpêtrière. To miejsce, które na trwałe zapisało się w historii psychiatrii, było zarazem przestrzenią pełną bólu, milczenia i społecznego wykluczenia kobiet.

    Akcja koncentruje się wokół dwóch bohaterek: Eugénie Cléry – młodej kobiety obdarzonej darem kontaktu ze zmarłymi, oraz Geneviève – doświadczonej pielęgniarki, od lat wiernej ideałom nauki, a jednocześnie lojalnej wobec systemu, który opierał się na bezwzględnym podporządkowaniu pacjentek. Spotkanie tych dwóch światów staje się punktem zwrotnym, zarówno w ich osobistych losach, jak i w sposobie postrzegania kobiecego cierpienia i głosu.

    Jednym z kluczowych wątków powieści jest tytułowy „bal szalonych kobiet” – doroczne wydarzenie organizowane w okresie śródpościa, na które zapraszano paryską elitę. Pacjentki, przebrane w fantazyjne stroje, miały „bawić gości” – niczym egzotyczne osobliwości, wystawione na pokaz w formie społecznego spektaklu. Sceny te przypominają bardziej teatr okrucieństwa niż radosną zabawę i są symbolicznym komentarzem do tego, jak traktowano kobiety odbiegające od społecznych norm.

    Victoria Mas podejmuje niezwykle istotny temat: w XIX wieku kobiety bardzo często trafiały do zakładów psychiatrycznych nie z powodu choroby, lecz za to, że były niewygodne – zbyt niezależne, zbyt emocjonalne, zbyt „inne”. Diagnozy stawiali wyłącznie mężczyźni. Przypadek Eugenie, która odważnie mówi o swoim wewnętrznym świecie, staje się alegorią milczących kobiet epoki.

    Dyrektorem Salpêtrière był słynny neurolog, doktor Jean-Martin Charcot – uznawany za ojca współczesnej neurologii, ale w powieści ukazany jako człowiek zimny, skupiony na eksperymentach i pokazach hipnozy, ignorujący subiektywne doświadczenia swoich pacjentek. Kobiety w jego rękach stawały się obiektami badań, a nie osobami wymagającymi zrozumienia i opieki. Przykładem jest historia Louise – jednej z pacjentek – u której eksperymentalnie wywołano paraliż za pomocą hipnozy, bez refleksji nad konsekwencjami.

    Powieść Mas to nie tylko krytyka systemu psychiatrycznego, ale również mocny głos sprzeciwu wobec patriarchatu i stygmatyzacji chorób psychicznych. W tle rozgrywa się dramatyczna opowieść o kobiecej solidarności, odwadze i pragnieniu wolności.

    Znakomitym uzupełnieniem książki jest film „Bal szalonych kobiet” w reżyserii Mélanie Laurent, która również wcieliła się w postać Geneviève. Ekranizacja oddaje mroczną atmosferę powieści, a jednocześnie podkreśla jej emocjonalny i wizualny wymiar.

    Warto również wspomnieć o filmie „Camille Claudel 1915” z rewelacyjną Juliette Binoche, ukazującym losy utalentowanej rzeźbiarki, która – podobnie jak wiele kobiet tamtej epoki – została zamknięta w zakładzie psychiatrycznym przez własną rodzinę. Przez ponad 30 lat nikt nie zechciał jej wysłuchać ani uwolnić, mimo że jej stan psychiczny nie wymagał izolacji. To poruszająca ilustracja bezsilności kobiet wobec systemu, który dawał pełnię władzy mężczyznom i instytucjom.

„Bal szalonych kobiet” to opowieść o niesprawiedliwości, uprzedmiotowieniu kobiet i o czasach, w których zamiast leczenia – izolowano i piętnowano. To również historia tych, które mimo wszystko miały odwagę mówić i walczyć o siebie.

Polecam tę książkę każdemu, kto interesuje się historią kobiet, psychiatrii, i pragnie spojrzeć na przeszłość nie tylko oczami faktów, ale też emocji i przeżyć.


sobota, czerwca 25, 2022

"Monster:Aillen Wuornos" - Christopher Berry-Dee

"Monster: Aillen Wuornos" - Christopher Berry-Dee




Wydawnictwo Nova
Stron: 273
Tłumacz: Robert J. Schmidt
    



    Aileen Wuornos zapewne nigdy nie dostała szansy od życia. Żadnej. Do tego miała zaburzenia osobowości, doświadczyła przemocy i gwałtów. Matka ją porzuciła z bratem w wieku czterech lat. Od wychowujących ją dziadków także nie otrzymała miłości, a głównie kary. Myślała przez wiele lat, że są jej rodzicami. Doznała szoku, gdy poznała prawdę. Brat zmarł na raka. Została sama.
Pograniczne zaburzenia osobowości pchały ją do niestabilnych związków międzyludzkich, impulsywności, rozchwiania, wybuchów niekontrolowanej złości, prób samobójczych, poczucia pustki czy lęku przed porzuceniem. Niestety połączenie tych wszystkich czynników nie mogło przynieść nic dobrego.
Historia Christophera Berry-Dee jest przyzwoicie napisaną historią seryjnej morderczyni, która od samego początku leci z zawrotną prędkością ku katastrofie. Czy zabijała dla przyjemności, w samoobronie? Patrząc na pierwszą ofiarę Wuornos Richarda Mallorego, trudno nie zauważyć, że był to człowiek zły, który już wcześniej stosował liczną przemoc wobec kobiet (głównie prostytutek). Był także przez dziesięć lat w szpitalach psychiatrycznych. Miał także na sumieniu próbę gwałtu. Mallory mógł być ostatecznym zapalnikiem rodzącego się zła u Aillen Wuornos, gdy chciał ją pobić i zgwałcić. Kobieta się obroniła strzelając do niego.
Trudno być jednoznacznie po którejś stronie. Książka dobrze przedstawia fakty. Jest mnóstwo wypowiedzi samej Wuornos, w których jest żal, gorycz i wściekłość. Jest także dużo prymitywizmu. Mimo swoich czynów za wszelką cenę chciała oczyścić z jakichkolwiek podejrzeń swoją kochankę Tyrię Moore, która była świadoma części zbrodni Aillen i korzystała z rzeczy i pieniędzy ofiar.
Książkę warto uzupełnić bardzo dobrym filmem Patty Jenkins pt. "Monster" z doskonałą rola Charlize Theron, który obejrzałam ponownie w trakcie czytania książki. W dwóch przypadkach mamy historię o pogubionej życiowo kobiecie, która nie mogła wyjść z prostytucji i alkoholizmu. Chęć lepszego życia, szansa na miłość, zemsta na mężczyznach skłoniły ją prawdopodobnie do kolejnych morderstw. Efektem tego była kara śmierci wykonana jedenaście lat później przez podanie trucizny chlorku potasu. Warto wspomnieć, że jej proces do końca nie był uczciwy, bo w ogóle nie wzięto pod uwagę szemranej przeszłości pierwszej ofiary Wuornos Mallorego, któremu było daleko do kryształowości. Zignorowano przemoc, próbę gwałtu. Obrona była znikoma, a oskarżona sama się pogrążyła.
"Monster:Aillen Wuornos" jest historią źle działającego systemu w USA i braku jakiejkolwiek pomocy takim osobom jak "Lee" na każdym etapie życia. Nikt nie pomógł jej matce, która porzuciła dzieci i nikt nie wyciągnął ręki do samej Aillen. Może wtedy ta historia by się potoczyła inaczej?
4+/6